Instagram

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Widziałam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Widziałam. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 lutego 2014

Kino BE


Jesteśmy w Antwerpii, gdzieś na przedmieściach.

Bram, kelner, po godzinach dealer narkotyków, spotyka Kevina młodego Flamanda. Chłopak wraz z matką prowadzą małe bar. Od razu iskrzy między nimi. I wszystko byłoby pięknie, ładnie, gdyby nie jeden fakt. Ibrahim pochodzi z tradycyjnej tureckiej, muzułmańskiej rodziny. Za niedługo ożeni się ze swoją kuzynką mieszkającą w Turcji (nie zna jej, będzie to małżeństwo zaaranżowane jakich wiele, nie może się przecież sprzeciwić woli ojca). Związek z Kevinem nie ma racji bytu.

http://www.cinebel.be/nl/film/1008429/Mixed%20Kebab
Ale czy na pewno? Mieszkają przecież w Belgii, wolnym, tolerancyjnym kraju. Nawet matka Kevina cieszy się z nowej sympatii syna - przyjmuje go do rodziny z otwartymi ramionami.

Nic jednak nie jest proste. Trzeba przeciwstawić się surowemu ojcu, skonfrontować z Elif czekającą na niego na tureckiej wsi, pogodzić z młodszym bratem, który właśnie wstąpił do religijnej organizacji.
Czy uda się Bramowi wyswobodzić z pęt tradycji? A może wszystkie jego działania z góry skazane są na porażkę?


niedziela, 10 lutego 2013

Tydzień 3

Ten tydzień był pełen ruchu i podróży. 
W poniedziałek zaczęłam kolejny kurs flamandzkiego. Aktualnie uczę się na trzech kursach jednoczeście: francuskim i dwóch flamandzkich (A2, B1). Do czwartku byłam bardzo zalatana. No i jeszcze gość na cały tydzień.
Potem pakowanie i fru wylot do Polski. W czwartek byliśmy na pożegnalnej kolacji w restauracji.

This week I started the third language course - now I do French and two Dutch courses in the same time. I spent more time in school than at home. And of course we had a guest for whole week.
On Thursday we went for the goodbye dinner in the restaurant.

Piątek wylot do Polski. Mój pierwszy lot z Tyrolean Airlines. Uhuhu lubię darmowe poczęstunki :)
Niesamowity widok na polskie góry!

On Friday I went to Poland. It was my first flight with Tyrolean Airlines. I really liked all snacks they gave make. 
First time I saw Polish mountains from the sky. 


Sobota - sklepy z mamą w Gliwicach, a potem koncert Hey w Wiatraku.

Saturday - shopping with my mom in Gliwice, in the evening rock concert.

środa, 6 lutego 2013

7 Day PHOTO CHALLENGE {February} – Day 3

Staram się jak mogę, wziąć udział w zabawie. Chociaż czas mnie goni, udało mi się wyjść wcześniej z domu, złapać trochę światła i strzelić foty. 
W zasadzie prócz pomarańczy nie mam nic pomarańczowego, myślałam. Szykując się do wyjścia znalazłam jednak kilka pomarańczowości - to moja plastikowa - bursztynopodobna biżuteria. 

 
kolczyki kupione dawno dawno temu na allegro

Wszystko się pięknie mieni w blaskach zachodzącego słońca :)
jedyne prawdziwe bursztyny


Własnoręcznie zrobiona bransoletka z drucika, paru drewienek i kilku bursztynów. 



A oto murek, z którego robiłam zdjęcia.
A to widok z boku. Codziennie mijam to graffiti, gdy idę na tramwaj. Codziennie cieszę się, że ktoś namalował je na nowo (jakiś miesiąc temu ktoś pomalował murek na biało i rysunek zniknął, na szczęście znów się pojawił).

niedziela, 27 stycznia 2013

Tydzień 1

Postanowiłam zachować dla potomności, co robiłam w danym tygodniu. Ciekawe, czy uda mi się zrobić choć kilka zdjęć, żeby mieć co wkleić.

I decided to post here every Sunday some pictures, which I took during the week. I hope I won't forget about it.

 W końcu kupiłam coś na wyprzedaży! Oprócz trzech książek do domu przywędrował kalendarz ścienny z obrazami Dalego i mały kalendarzyk z ilustracjami Pin-up girls.

Finally I bought something on Sales!!
 Zdałam kolejny egzamin z francuskiego! Na ostatnich zajęciach po rozdanych dyplomach zrobiliśmy małą imprezkę. Jedna z koleżanek miała urodziny :)

 I passed another French exam. This Tuesday I will start level 2,4 (which is the last level of B1). Last Thirsday we got our certificats and we had a little party (one of our collegues had birthday and she brought a cake and two bottles of Spanish wine).

W minioną środę odbyło się kolejne spotkanie Brukselskiego Klubu Wymieniaczy Książek. Oto i moje nowe skarby.
 On Wednesday evening you could find me in  Brussels Bookswappers Club. Those books I took home.
nie zażeramy się goframi przed witryną
This is what I found wandeling in the city.
Co dziś znalazłam na mieście.

niedziela, 13 stycznia 2013

Les musées à Bruxelles (10)

Jeeeja ale zasypało Brukselę! Zima przyszła! Za oknem minus 2. 
Dziś po kościele wybrałam się na superkrótki spacer do Halles Saint Géry - kiedyś zadaszonego targu, teraz bardzo popularnego miejsca spotkań. W dzień znajduje się tam kawiarnia, biuro informacji o Brukseli (moje źródło pocztówek) i dwie galerie (jedna w podziemiach, druga na piętrze). Wieczorem budynek zamienia się w klub nocny z dyskoteką. 

Today is really cold in Brussels. And it was snowing! I went for a short walk and I visited  Halles Saint-Géry - formal covered market, now meeting point. During the day there is a coffee place, two expositions (one in the cellar, the second on the first floor), at night you can find there a night club. 
 

Tym razem na dole obejrzałam wystawę na temat - wybierania zawodu przez młodzież - pokazano zdjęcia rzemieślników - dekarzy, tynkarzy, bednarzy etc. 
Na drugim piętrze z kolei można było zobaczyć ekspozycję przedmiotów wykonanych przez rzemieślników - począwszy od dachów, przez schody, drzwi, rzeźby, poprzez metalową armaturę, dorożkę a skończywszy na fantazyjnych wypiekach. 

This time you could see two expositions about craftmans and items, which they made.


pan piłkarz kopnął piłkę i zrobił zagłębienie w drzwiach


W budynku można sobie posiedzieć na leżaku, albo zrobić głupie zdjęcie :P
In the Halles Saint Gery you can chill out on deckchair or take a silly picture with Manneken Piss.



A oto i zdjęcia zimy - widok z okna i mój kościół.
And to proove that winter came - my window view, and a picture of my church. 

środa, 2 stycznia 2013

Les musées à Bruxelles (9)

Dziś pierwsza środa miesiąca, co znaczy darmowe wejście do muzeów! Wybrałyśmy Muzeum Instrumentów Muzycznych.

Today is the first Wednesday of the month. What does it mean? Of course free entrance to the Brussels museums!
We chose the Musical Instruments Museum. 

Przy wejściu każdy dostał audioprzewodnik. Teraz wystarczyło znaleźć poniższy znak, naklejony przy gablotce, stanąć przy nim, a wtedy można było usłyszeć dźwięki wydawane przez dany instrument. Bardzo ciekawy pomysł!

At the entrance everyone got an audio-guide. It was really useful - wherever you find this sign, you could hear a music of an instrument you were actually looking at.

W czasie zwiedzania załapałyśmy się na pokaz instrumentów etnicznych z Ameryki Południowej.

During our visit we enjoyed the ethnic instruments from South America presentation.




 Pracownia lutnika i konstruktora pianin

Workshop of luthier and the piano maker

Widok z okna muzeum.  

Window view from the Museum.

It was a really good experience. We had a lot of fun. After visiting museum we took a coffee in the restaurant, which is situated on the top floor of the building. It was quite expensive, but the view was worth it!

niedziela, 30 grudnia 2012

Greetings from Liège

To był bardzo dziwny weekend.
W sobotę mieliśmy jechać do Antwerpii. Zamiast tego spędziliśmy dwie godziny na dworcu kolejowym, czekając na współtowarzysza podróży, który się nie zjawił.

It was such a strange weekend.
We spent Saturday waiting for someone at the train station. The person didn't come :/ (at least nothing happened, after two hours waiting we were sure that he was kidnapped or he had an accident - in fact he overslept...)
widok ze Starbucksa na dworcu północnym w Brukseli / window view from Starbucks Gare du Nord
Dziś zaplanowaliśmy wycieczkę do Liège. Wszystko pięknie ładnie, czytam sobie książkę, jedziemy, czytam. Nagle pociąg się zatrzymuje. Pan motorniczy podaje przez megafon: achtentachten mechanichen problemen (czy jakoś tak :P). 
Po godzinie pani kontroler wyjaśnia po flamandzku, że wracamy do Louvain i tam przesiądziemy się na inny pociąg. 
Nie musieliśmy długo czekać. Wsiadamy do nowego pociągu. Jedziemy, jedziemy. Dojeżdżamy do Landen i motorniczy zaczął ogłaszać coś po flamandzku przez megafon. 
Dojeżdżamy do Hasselt. Wagon pustoszeje. Jeden z pasażerów poinformował nas, że w Landen, trzeba było przesiąść się w inny właściwy pociąg, a ten nasz jedzie w zupełnie innym kierunku. 
Do Liège przyjechaliśmy około godziny 16. 

We planned to go today to Liège. We were early at the train station. We took the train (hopefully we didn't have to wait for anybody).
After passing by Louvain out train got broke. We were standing in the middle of nowhere for about on hour. Then train driver decided to return to Louvain. Then will be waiting for us another train.
In Louvain we took the train. Unfortunately we didn't understand the message in Dutch that we should change the train in Landen. Instead we came to Hasselt. 
Finally we arrived to Liège about 4pm. 
 

A nauczka z tego taka, że trzeba się uczyć języków! 
French is not enough. You live in Belgium - learn also Dutch. - Ik moet Nederlands studeren, omdat ik in Belgie woon. :) 



Wracając... 
W Liège powstał największy kiermasz świąteczny w Belgii. Szybko obejrzeliśmy wszystkie budki.

Liège claims to be Belgium's biggest and oldest Christmas market







Zachciało nam się słynnych gofrów z Liège. Okazało się jednak, że w niedzielę zjeść takie jest niemożliwe. Wszystkie sklepy pozamykane. 
Pokrążyliśmy po mieście w poszukiwaniu miłej kawiarni. 

We wanted to try also the famous Liège waffles. Unfortunately on Sunday everything was closed. We wandered in the city, looking for a nice place to sit. 




Gdy znudziło nam się szukanie, udaliśmy się na dworzec. 

When we got bored, we came to the train station and we returned to Brussels. 




Koniec wycieczki.

Mam nadzieję odwiedzić Liège latem, w tygodniu i w końcu coś zobaczyć. Po tej wizycie czuję niedosyt.

piątek, 28 grudnia 2012

La plus Grande Crèche du Monde

Dziś odwiedziliśmy brukselską Bazylikę, w której można zobaczyć największą szopkę na świecie.
Wychowana na pięknych, misternych polskich szopkach, spodziewałam się nie wiadomo czego.

Today we visited the Basilica of the Sacred Heart in Brussels. We wanted to see the biggest nativity scene in the world.

Bilet wstępu obejmował możliwość wysłuchania koncertu. Dwie panie i pan operowymi głosami wyśpiewywali kolędy oraz popularne hity np. My heart will go on.
Występ nie cieszył się powodzeniem.

We could see a concert of Christmas carols and pop songs. It wasn't really popular.

Po wysłuchaniu kilku piosenek, udaliśmy się obejrzeć szopkę. 
Okazało się, że zamiast jednej szopy postawiono kompleks zagród. Każda z nich mieściła inne zwierzę. 

After couple of songs we decided to see the nativity scene.  In fact it wasn't just one building - there was about five enclosures, every with a different animal.




Do stajenki w kolejce ustawiły się zaś manekiny poprzebierane w barokowe stroje.

Every person in the crib was a human size mannequin dressed in baroque costumes.

Bilet upoważniał nas do obejrzenia panoramy Brukseli z tarasu widokowego.

With a ticket for the exposition we could also visit a panorama of Brussels.



Mogliśmy również obejrzeć inne szopki. Pokłosie jakiegoś konkursu z Rzymu.
On the first floor we admired a collection of traditional nativity scenes from different countries.


ta szopka cieszyła się największym zainteresowaniem wśród dzieci - Święta Rodzina skąpana w steropianowej zamieci, raz co raz przykrywana przez steropianową fontannę
Jestem trochę zawiedziona. Myślałam, że spotkam piękne rzeźby, rozczulające i ruszające się figury, może całe miasteczko zbudowane z myślą o Bożym Narodzeniu. 
Manekiny i zwierzęta w kościele nie zrobiły na mnie wrażenia..
Widać jestem zbyt wybredna.

I'm little bit disappointed with this exposition. I was hoping to see something amazing. I saw some animals and lay-figures. I'm not impressed at all.

Maybe you will like also:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...