poniedziałek, 12 maja 2014

Tydzień 68

Oj zimno i pada, zimno i pada.
Od środy byłam mimowolnie zwolniona od gotowania. Przychodził do nas przyszły szef kuchni i gotował (ciął, siekał, mieszkał i cudował) obiad dla całej rodziny. Oto co przygotował na sobotę: Pirewsze zdjęcie libańskie przysmaki - hummus, baba ghanoush, sałatka tabouleh, mięsne smażone pierożki sambousek i kibbeh. A to wszystko było tylko przystawką.
Głównym daniem była wolno pieczona wieprzowina - pulled pork. Każdy mógł sobie sam zrobić kanapkę.  Na szczęście deseru nie było ;)
 Wczoraj byliśmy zaproszeni na obchody Pierwszej Komunii Świętej. W zasadzie wszystko tak jak w Polsce. Przyszli "komuniści" przed ołtarzem, a do komunii przystępowali z obojgiem rodziców. A oto i tort lodowy jaki serwowany był podczas obiadu. I teraz uwaga szok kulturowy! komunikant z pomocą mamy musiał odkroić głowę barankowi. W środku figurki ukryty został żel malinowy, co sprawiło, że lodowe truchło krwawiło.
 Każdy z gości dostał też prezenty. Jednym z nich była paczuszka kamieni czekoladowych drażetek. Oprócz tego zyskaliśmy nowego mieszkańca. Nigdy nie opiekowałam się storczykiem, więc proszę o cenne rady :)


1 komentarz:

Maybe you will like also:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...