Instagram

czwartek, 14 sierpnia 2014

I'm alive!! Tygodnie 80 - 83

Prawie trzy tygodnie temu zepsuł mi się komputer i byłam odcięta od internetu. Już wracam powoli do świata żywych.
Oto co ostatnio się u mnie działo:

Yes - I'm alive. My computer was broken and I could use internet only on my phone so I didn't bother with blogging for three weeks.
What happened: 


Pojechałam do Polski na wakacje. Mój kot był wniebowzięty, nie odstępował mnie na krok. Z mamą spędzałam czas na zakupach. No, wyrobiłam roczną normę :)

I spent some time in Poland. My cat was so happy that he was following me everywhere. I was shopping with my mom (in one shop I found this strange t-shirt, my brother found it nice, even when he doesn't understand the meaning of this French word).


 A oto i plusy bycia zmotoryzowaną - jadę sobie, gdzie chcę. Pewnej niedzieli ot tak, wybrałyśmy się z mamą zwiedzić pałac w Świerklańcu. Akurat trwała tam sesja weselna. Spacerowałyśmy w parku podczas zachodu słońca.

I went for some little trips with my mom. We visited a palace in Świerklaniec. 
 

W ostatnią niedzielę mojego pobytu pojechałyśmy do Chorzowa na festiwal ziół odbywający się w Parku Etnograficznym. To taki dosyć nowy skansen, który zbiera różne zabudowania drewniane z okolic Śląska (głównie tego cieszyńskiego). Oglądałyśmy wyroby rzemieśliników, rękodzielników i górali. A pan z Parku Niespodzianek w Ustroniu pozwolił mi potrzymać swojego ptaka.

Last Sunday afternoon we spent in a skansen village in Chorzów. There took a place hand made market - we could buy a honey from the hive, manufactured jewlery or fresh herbs.

Środkowy weekend z kolei spędziłam w Beskidach w towarzystwie pewnej czarodziejki. Było szybkie odwiedzenie browaru w Tychach, zachód słońca przy pałacu w Pszczynie, tropienie dziwnie brzmiących napitków, zakupy w Bielsku-Białej i jak zwykle molestowanie pomników. W Górkach Wielkich, gdzie mamy nocowałyśmy, znalazłyśmy park z wielkimi, dziwnymi rzeźbami nibynagich postaci autorstwa Tomasza Koclęgi (oraz ciekawe graffiti).

One weekend I spent with my dear friend Paulina in the countryside of Beskidy. We had some little trip, we were shopping and taking a lot of artistic and silly pictures :)

Nie obyło się bez spontanicznej wycieczki. Wybrałyśmy się z mamą Polskim Busem do Wiednia (jechałyśmy całą noc, aby później cały dzień zwiedzać). Od chodzenia bolały nas nogi. Udało nam się zobaczyć pałac Belvedere (a w nim słynny Pocałunek Klimta) oraz Pałac Letni Schönbrunn. Oczywiście musiałyśmy pójść na kawę po wiedeńsku :)

It's good to be spontaneous sometimes. I went with my mom for a one day bus trip to Vienna. We visited Belvedere museum and Schönbrunn palace. Of course we had to try famous Viennese coffee.

I to tyle. Teraz nadrabiam moje blogowe zaległości, a jest tego hohoh i jeszcze więcej.
(pamiętam o pocztówkowej akcji i rozdaniu tatuażowym, wieści niebawem)

2 komentarze:

  1. Dużo wrażeń :) Dobrze mieć co wspominać i o czym opowiadać.

    OdpowiedzUsuń

Maybe you will like also:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...