Wakacje już w pełni. Dostałam kreatywnego kopa i powstały 3 pary nowych kolczyków. Będę męczyć moich studentów grą rozwijającą słownictwo. Popołudniami gramy w badmintona.
Oto tradycyjne libańskie jedzenie - hummus, sałatka fattoush, falafele i dużo zieleniny. Babeczka z cytrynowym makaronikiem z Antwerpii. Dziwne słodycze znalezione w supermarkecie - prażone mrówki i skorpiony w czekoladzie (nie wiem, czy odważyłabym się to zjeść).
Śmieszne nadruki znalezione w sklepach:
Czekoladowe rzeźby w antwerpskich sklepach z czekoladą:
Zabawa z ostrością:
Totalny misz-masz: Podwórko na jednej z ulic w Antwerpii; odbicie brukselskiej architektury w szybie auta; neon z wystawy w Bozarze; mural w Brukseli; msza z okazji wspomnienia świętego Szarbela; taką o ćmę uratowałam.
Uwielbiam twój misz-masz zdjęciowy, twoja kreatywność i pomysły, a także ciekawość świata :) miłych wakacji!
OdpowiedzUsuńLajkuję ten wpis mentalnie ;)
OdpowiedzUsuń